Credo psychiatryczne
Frankl nazywał je swoim „credo”, bo nie da się go udowodnić - można je jedynie przyjąć: za każdą chorobą, nawet psychozą, trwa niewzruszona osoba duchowa. Choroba może ją całkowicie zasłonić, ale nie zniszczy. „Poza barykadą psychozy istnieje osoba duchowa”.
Stąd wynikają dwa zadania lekarza: naprawiać organizm i zawsze chronić godność pacjenta.
Dlaczego tak stanowczo?
Frankl bronił tego credo z pamięcią czasów nazizmu, gdy chorych psychicznie uznawano za „życie niewarte życia” (akcja T4). Jako lekarz Szpitala Rothschilda wpisywał chorym na schizofrenię rozpoznanie „demencja”, by ocalić ich przed eutanazją. Gdy odmówi się komuś bycia osobą, jego godność natychmiast ginie.
Credo psychoterapeutyczne
Drugie credo to wiara w zdolność ludzkiego ducha do zdystansowania się i zajęcia postawy wobec własnych uwarunkowań - zob. przekorna siła ducha i antagonizm noopsychiczny.
W praktyce
Nawet w ciężkiej chorobie może uchylić się „szczelina noetyczna”: osoba z dobrze leczoną schizofrenią potrafi wraz z terapeutą stworzyć listę swoich sygnałów ostrzegawczych i stać się podmiotem własnego leczenia. W depresji samo wstanie z łóżka i umycie się bywa przejawem tej siły ducha - „przynajmniej tyle mogłem zrobić”, jak wspominał Frankl doświadczenie obozu.
Metafora fortepianu
Frankl porównywał lekarza do stroiciela fortepianu: możemy stroić instrument (ciało i psychikę), ale nie poprawiamy pianisty. Duch nie choruje - choruje instrument, przez który się wyraża.
Źródła
V. E. Frankl, Homo patiens; Lekarz i dusza; Viktor Frankl Institut Wien - biografia.